W Lubinie wszyscy sobie zdawali sprawę z tego, że mecz z Turem nie będzie łatwym spotkaniem. Od pierwszych minut inicjatywa leżała po stronie gospodarzy, jednak broniący się niemalże całą drużyną goście nie zamierzali lubinianom zadania ułatwiać i dzielnie walczyli o chociażby jeden punkt. Sztuka ta udawała im się, do 35 kiedy to Ilijan Micanski otworzył wynik meczu. Już wtedy kibice Zagłębia mówili, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu – nie pomylili się…
Worek z golami rozwiązał się w 35 minucie, kiedy to Michał Goliński wyłuskał piłkę spod nóg zawodników Tura jeszcze na ich połowie. Natychmiast zagrał na lewą stronę do Roberta Kolendowicza, który precyzyjnym dośrodkowaniem posłał ją w pole karne Tura. Tam najprzytomniej zachował się Ilijan Micanski, który strzałem głową otworzył wynik meczu.
Nim przyjezdni zdążyli się otrząsnąć na tablicy świetlnej widniało już 2-0. Po serii błędów w okolicach pola karnego Tura piłka trafiła na szesnasty metr do Szymona Pawłowskiego. Pomocnik Zagłębia zwodem zostawił obrońcę, i mają przed sobą już tylko bramkarza gości precyzyjnym strzałem tuż przy słupku podwyższył prowadzenie Zagłębia.
Po zdobyciu drugiej bramki lubinianie nie odpuszczali i jeszcze przed przerwą zaaplikowali rywalom jeszcze jednego gola. 3-0 W 43 minucie meczu na solową akcję zdecydował się Ilijan Micanski. Napastnik Zagłębia, pomimo tego, że był faulowany, przedarł się przez trzech obrońców Tura i stanął oko w oko z golkiperem gości, który powalił Micanskiego na ziemię, za co arbiter ukarał bramkarza Tura żółtą kartką i podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany, który mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dal Sabeli najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
Po zmianie stron to goście, jako pierwsi przeprowadzili akcję, która mogła zakończyć się zdobyciem gola, jednak uderzenie Olszewskiego z ostrego kąta bezbłędnie wyłapał Aleksander Ptak. Było to jednak wszystko na, co goście sobie mogli pozwolić w tym meczu, bowiem w 70 minucie lubinianie prowadzili już 4-0. Po składnej akcji całej drużyny piłka trafiła na lewe skrzydło do Micanskiego. Napastnik Zagłębia precyzyjnym dośrodkowaniem zagrał piłkę zza plecy obrońców Tura, a tam zamykający akcję Michał Goliński dopełnił formalności i umieścił piłkę w siatce.
Losy meczu rozstrzygnął na kwadrans przed zakończeniem meczu Wojciech Kędziora, który zaledwie 4 minuty wcześniej pojawił się na placu gry. Przed polem karnym Tura świetnie zagrał Łukasz Hanzel, który tak rozprowadził piłkę, że ta trafiła pod nogi niepilnowanego Wojciecha Kędziory, który potężnym strzałem zdobył piąta bramkę dla Zagłębia.
Po dzisiejszym meczu na pochwałę zasłużyli nie tylko piłkarze Zagłębia, ale również fani miedziowej drużyny, którzy od pierwszej do ostatniej minuty kapitalnym dopingiem wspierali swoją drużynę.